To były intensywne dwa dni. Tym razem zajęcia poprowadziły: Magda Mosiewicz, dokumentalistka filmowa, Joanna Piaścik, dizajnerka i Anna Rogozińska, antropolożka internetu i blogerka. Sesję otworzył warsztat Magdy Mosiewicz, na którym uczestniczki dzielnie stawiały czoła trudnej sztuce tworzenia opowieści obrazkowych. Czy do opowiadania mogą służyć tylko słowa? Czy obrazy do nas mówią? Czy z serii zdjęć można ułożyć opowieść, która będzie ciekawa dla innych? Jakie tematy warto poruszać tworząc własną fotostory? No i gdzie ich szukać? Tematy leżą na ulicy więc pierwszym bohaterem fotokomiksu stała się zwyczajna ławka, której brak w przestrzeni publicznej może wywoływać śmieszne komentarze. Nic prostszego niż włożyć je w usta bohaterów reportażu dokumentalnego z Piotrkowa Trybunalskiego.

No tak, ale praca nad fotokomiksem ułożonym ze zdjęć zrobionych przez kogoś innego jest prosta. Znacznie trudniej, kiedy trzeba ułożyć własną opowieść z tematem i scenariuszem. Pomysł na kolejne ćwiczenie oparty był na rozwinięciu własnej historii na podstawie jednego zdjęcia. Ale trzeba ją narysować! Wszyscy pracowali nad zadaniem w pocie czoła stosując wyłącznie twórcze rozwiązania.

Dla rozluźnienia atmosfery następna cześć, poprowadzona przez Anię Rogozińską, poświęcona była pracy w programie graficznym GIMP. To program, który każdy może ściągnąć z sieci i po krótkim kursie samemu zacząć przetwarzać obrazy. Obojętne, czy te z domowego archiwum, z imprezy szkolnej lub naszych warsztatów. W każdej fotografii można coś poprawić (ale nie zawsze jest to konieczne).

Krótka przerwa i znowu do pracy. Pałeczkę wśród prowadzących przejęła Joanna Piaścik robiąc uczestnikom (także kuratorom) wprowadzenie do dizajnu. Po krótkim wykładzie na temat zmieniania przez wybitnych dizajnerów (Achille Castiglioni – klasyk XX wieku) funkcji przedmiotów znanych z codzienności, przyszła pora na zajęcia praktyczne. Przed uczestnikami Asia postawiła zadanie zmodyfikowania funkcji najnormalniejszego na świecie parasola. Na oko zadnie trudne, trzeba się wcielić w artystę, a jednak…

To było szaleństwo. Wulkan twórczej energii wyrzuconej w ekspresowym tempie. Tysiące pomysłów skoncentrowanych się na jednym, niepozornym, codziennym przedmiocie. Trudno opisać co się działo. A co powstało? Popatrzcie sami. Kapelusz, szpikulec na kartki, lampion i gazetownik. Kto by uwierzył, że parasol może stać się zupełnie czymś innym? A wystarczy odrobina wyobraźni.

Jeszcze tylko podsumowanie. I kilka przykładów z miejsc w przestrzeni publicznej, gdzie przydałaby się interwencja dizajnera.

Na koniec powrót do fotokomiksów. Warsztaty posumowaliśmy zrobieniem pierwszych, własnych komiksów, w których zamiast piórka i kartki papieru użyliśmy aparatów cyfrowych i programu komputerowego Comic Life. Wszystkim uczestnikom warsztatów gratulujemy świetnych prac i bojowego nastroju. To był naprawdę intensywny weekend! Kolejny przed nami.